Natura gadżetu jest dobrze zbadana i zrozumiana, a jednak oprzeć się im nie sposób. Od końca lat 70. umysłami, uszami i kieszeniami milionów osób zawładnął Walkamn firmy Sony. To był oczywiście tylko poczatek. Chęć posiadania tego samego, co inni (znana tez jako chęć nie bycia gorszym) napędziła firmie Sony bardzo dobrych zysków. Ale kolejnym etapem nie-bycia-gorszym jest oczywiście bycie lepszym. I tak od Wlakana w niewiele ponad 30 lat, przez discmana i proste cyfrowe odtwarzacze MP3, doszliśmy do bardzo skomplikowanych przenośnych urządzeń do odtwarzania muzyki wbudowanych w telefony komórkowe z ekranem dotykowym. A to na pewno nie koniec.
Gadżety, zwłaszcza wkrótce po premierze, są zazwyczaj bardzo drogie (choć składane w niewolniczych warunkach w chińskich fabrykach, jak np. Foxconn). Dlatego pojawia się masa podróbek. Sławe i szacunek "na dzielni" zdobywa sie jednak tylko kupując markowe produkty.
Jest gadżet, który stał się ikoną przełomu wieków i łączy w sobie dziś funkcje wszystkich gadżetów to oczywiście telefon komórkowy. Niezależnie od wieku, płci czy gatunku - bez komórki życ się nie da. Nawet ludzie, którzy przez większość swojego zycia nie śnili o takich urządzeniach, dzis nie ruszają się bez nich z domu. Ale od wielofunkcyjności gadżetów czasem się odchodzi. Powstają rzeczy, których nabywca, nawet w momencie ich kupowania pewnie nie jest do końca przeikonany, czy kiedykolwiek w życiu z nich skorzyta. I tak pod nasze strzechy zawita poduszka-struś, akt własności działki na Księżycu czy smoczek dla dziecka imitujący zęby wampira (na pewno kiedys się przyda!).
Bloggg.pl - Twój darmowy blog